Facility Management (FM)
zyskuje obecnie w Polsce należne miejsce jako jeden z ważniejszych sektorów biznesu. Jest to sektor zastosowań technologii informacyjnych, efektywnie wspierających zarządzanie firmami komercyjnymi (i nie tylko nimi). FM wkracza szczególnie zdecydowanie na tradycyjnie uprawiany grunt zarządzania nieruchomościami. W związku z tym pojawiają się pytania i wątpliwości dotyczące wzajemnych relacji sektora FM i zarządzania nieruchomościami. Na czym polegają zasadnicze różnice między nimi? Czy FM w niedalekiej przyszłości wyeliminuje z rynku pracy 14 tys. zarządców nieruchomości? I chyba pytanie najważniejsze - czy wobec dominacji w Polsce zaniedbanych, wymagających z reguły modernizacji, zasobów nieruchomości, FM ograniczy się do nowo budowanych obiektów i urządzeń, czy raczej stworzy nowe perspektywy unowocześnienia istniejących zasobów? Niniejszy artykuł jest zarówno próbą odpowiedzi na te pytania, jak też zapowiedzią książki poświęconej tematyce FM, która ukaże się na początku 2006 r. nakładem Wydawnictwa C.H. Beck.
Facility Management czyli integracja wiedzy i technologii
Przede wszystkim warto na chwilę zatrzymać się nad pojęciem facility management. Okazuje się bowiem, że łączy ono dwie przeciwstawne tendencje. Jedną z nich jest silne dążenie do standaryzacji (metod zarządzania, systemów informacyjnych, działalności zawodowej itp.). W tym przypadku standaryzacja oznacza znaczny wzrost wymagań adresowanych do facility managera, w porównaniu do zadań stojących przed zarządcą nieruchomości. Oznacza ona również, że zawód facility managera kształtuje się w ramach konwencji międzynarodowej, co nadaje mu "globalny" charakter. Z drugiej jednak strony, równie wyraźnie zaznacza się specyfika praktyki FM w poszczególnych krajach. W krajach anglosaskich FM jest traktowane przede wszystkim jako nowoczesna forma integracji szeregu dotychczas odrębnie uprawianych dziedzin i specjalizacji zawodowych, w tym m.in. biznesu nieruchomości (real estate) - jest wielką rybą, która połyka mniejsze. W Niemczech utrzymuje się jeszcze (choć słabnie) tendencja do ujmowania FM jako nowoczesnego podejścia do gospodarki nieruchomościami. We Francji FM jest uprawiane często pod szyldem outsourcingu (będąc jakimś kompromisem między zmysłem praktycznym i znaną niechęcią do zachwaszczania języka Baudelaire'a). Jednak również w Niemczech i Francji FM jest oparte na integracji różnych obszarów wiedzy i technologii.
W każdym ze wspomnianych krajów pojawienie się i ekspansja FM łączyły się z weryfikacją szerokiego zakresu terminologii. Kiedy stajemy przed koniecznością integracji różnych dziedzin wiedzy i kompetencji, okazuje się, że w poszczególnych dziedzinach panują odrębne pojęcia i zwyczaje językowe. Wystarczy wspomnieć, że w Polsce tylko samo pojęcie "inwestycji"jest definiowane na 16 sposobów (różnie w prawie budowlanym, rachunkowości, regulacjach podatkowych, statystyce, starych podręcznikach ekonomii, nowych podręcznikach itp.). Problem wzajemnego dostosowania
terminologii z różnych dziedzin dobrze ilustruje tezę - integracja nie jest łatwa.
Jeszcze trudniejsza w Polsce okazuje się integracja doświadczeń z zakresu zastosowań nowoczesnych technologii, zwłaszcza IT. Wskutek wieloletnich deformacji nauki akademickiej (podzielonej sztucznie na "uniwersytety" i "politechniki") nie ukształtowała się podstawowa dla FM dziedzina badań naukowych: zarządzanie technologiami. Na palcach dwóch rąk można wymienić profesorów znających się na rzeczy: Olgierd Downarowicz, Ireneusz Durlik, Tadeusz Kasprzak, Stanisław Piasecki i niewielu innych. Brak zarządzania technologiami w naszym kraju nie tylko sprzyja ignorowaniu FM, ale także jest piętą achillesową menedżerów kształconych w polskich uczelniach.
- poprz.
- nast. »»




